Pewnie będzie to zaskoczeniem, ale jest to relacja z pierwszej mojej podróży w kierunku północnym - chociaż w tym przypadku dość lekko północnym porównując np. z taką wyprawę na Spitsbergen
:D W każdym razie, nie wiem czy to wynikało z mojego "ciepłolubstwa" czy z tego, że "zawsze było co innego w planach", mimo że kierunek północny mnie pociąga i uważam te rejony za niesamowicie piękne, to jednak dopiero w listopadzie 2015 wybrałam się pierwszy raz w taką podróż.
Potrzebowałam gdzieś polecieć, wyrwać się na weekend, odpocząć od wszystkiego i zrobić tak zwanego breaka. Z pomocą przyszła jedna z wielu promocji Wizza, więc zaczęłam wertować kierunki i daty. Nie chciałam tracić więcej niż 1 dnia urlopu, więc plan był na pt-ndz lub sob-pon. Wyszło to drugie, a za kierunek obraliśmy szwedzkie Malmo, a to głównie z powodu bliskości Kopenhagi, który zawsze była na mojej liście dość wysoko. Więc plan był prosty: sobota na zwiedzanie Malmo, a w niedzielę uderzamy do Kopenhagi. Co prawda, o ile Malmo można oblecieć w jeden dzień, to Kopenhaga daje dużo więcej możliwości i spokojnie można tam jechać na weekend, a nawet kilka dni
;)
W sumie to ten weekend był trochę takim moim przełamaniem się, nie lubię zbyt okresu jesienno-zimowego, zwłaszcza kiedy na dworze jest chlapa i zimno, no po prostu jestem z tych, którzy jak temperatura schodzi do max. +5 st. to: kocyk+herbatka i kot na kolanach
:D Dlatego też modliłam się, żeby chociaż na nasz wyjazd nie padało
;) Chyba najgorsze co może być to zwiedzanie w deszczu, ale prognozy były mało pozytywne, jednak na miejscu.. okazało się zupełnie co innego
:D
Jeśli chodzi o koszty dojazdu to chcieliśmy je zminimalizować - bez noclegu w Gdańsku (stąd nocny PB) i najtańszym środkiem lokomocji. Najtaniej do Gdańska wyszedł Polski Bus - 39zł/2os. i lot powrotny Ryanairem do Modlina za całe 9zł/os.
:) Przy okazji spędziliśmy parę godzin w przyjemnym choć zimnym Gdańsku
:)
Podróż do Gdańska zaczęliśmy bez opóźnienia i początkowo mijała spokojnie.. do czasu
:P Do czasu kiedy jeden z pasażerów (mocno podpity kibic wracający z meczu w stolicy) postanowił oddać swój mocz na autokarowe schodki przy środkowym wyjściu, a następnie na tych schodkach odpocząć
:P Oczywiście reakcja współpasażerów siedzących blisko schodków była natychmiastowa, a poinformowany pan kierowca zawezwał służby policji, aby spisały nieogarniętego kibica
;) Z tym oczywiście wiązał się postój i chwila opóźnienia. Samym postojem nie denerwowalibyśmy się zbyt mocno, gdyby nie fakt, że dodatkowo na ok. pół godziny stanęliśmy w korku, bo (jak dobrze wypatrzyliśmy) droga była w remoncie i przejeżdżał z naprzeciwka jakiś specjalistyczny sprzęt. Trochę się zestresowaliśmy czy na pewno zdążymy dojechać na lotnisko na czas, ale kierowca trochę depnął gazu i nawet ogromnego spóźnienia nie mieliśmy
;) Jednak, żeby się dalej nie denerwować, postanowiliśmy wziąć taksówkę na lotnisko.. tyle z naszego lowcostu wyszło
:lol: no ale trudno, chociaż trochę wynegocjowaliśmy cenę..
To był nasz pierwszy lot z lotniska w Gdańsku, wrażenia całkiem miłe, lotnisko przyjemne, szybki boarding i wylot o czasie
:) Niestety pogoda była mocno kapryśna - mocno wiało i było zimno, tak więc później mogło być tylko lepiej
:D Landryna już czeka
:D
Lotnisko w Malmo jest bardzo charakterystyczne, zwłaszcza ze względu na swoją żółtą kanarkową barwę
:) Niestety ze względu na jesienną porę, zarówno przylot jak i wylot z MMX odbywał się w ciemnościach
;)
W środku można znaleźć ciekawe elementy wystroju
:D
Z lotniska do Malmo jeżdzą autobusy Flygbussarna - stanowisko, skąd odjeżdżają znajduje się przed wyjściem z lotniska, trochę w prawo. Bilety można kupić w automacie na lotnisku, cena: 200 sek/1os. RT
7 przystanków i jesteśmy na miejscu ok.8:30
Autobus był prawie pusty ze względu na wczesną porę w sobotni poranek
;) Malmo też jeszcze chyba spało jak przyjechaliśmy, bo ludzi było mało. Dojechaliśmy na dworzec Centralstation, gdzie w skrytkach zostawiliśmy bagaże (na przeciwko peronów), bo checkin w hotelu był od 15:00. A propos hotelu.. ekhm..
;) Ja oczywiście chciałam coś znaleźć za pośrednictwem airbnb, ale mój mąż uparł się, że mam konkretnie odpocząć itd itp, i że sam coś zarezerwuje.. Tym sposobem trafiliśmy do Master Johan Hotel http://www.masterjohan.com/ znajdującego się jakieś 5minut od dworca w Malmo (podobno była promocja na bookingu..coś nie wierzę
:roll: ). Tak czy inaczej, hotel jest naprawdę świetny, nasz pokój był przyjemny a śniadania przepyszne (w formie bufetu). W dodatku, gdy zgłosiliśmy, że w poniedziałek chcemy zrobić dość wczesny check-out (ok.5:30) i że na śniadanie się raczej nie załapiemy, przemiły pan w recepcji zaproponował, że coś dla nas przygotują
:D Myślałam, że będzie to coś "na wynos", a tu czekało na nas przygotowane bardzo smaczne śniadanie i kawka
:) Tylko musieliśmy się dość szybko uwinąć, żeby je zjeść, bo nie przewidzieliśmy tego w naszym porannym harmonogramie
:P
Po zostawieniu bagaży mieliśmy zamiar zrobić sobie spacer po Malmo, ale ponieważ nasz stan funkcjonalny organizmu po nieprzespanej nocy był troszkę kiepski, podeszliśmy do dworcowego Starbucksa, aby zaczerpnąć czegoś pobudzającego. I tym sposobem wydaliśmy ok.40 zł za herbatę i gorąco czekoladę.. no cóż nikt nie mówił, że będzie tanio.
Na dworcu znajduje się kilka miejsc, gdzie można złapać coś na śniadanie i napić się kawy/herbaty - bardzo możliwe, że taniej niż my
:D Poza tym są toalety i prysznice - trzeba wyjść na perony, i toalety zobaczymy po lewej stojąc przodem do peronów.
A tutaj już dworzec "centralny" w Malmo z zewnątrz..
W tym miejscu jest przystanek Flygbussarna dowożący z lotniska MMX:
I kilka zdjęć z okolicy dworca..
Lekko posileni udaliśmy się na spacer po Malmo, zaczynając od najstarszego placu w Malmo, czyli Stortorget. Na placu dumnie stoi pomnik Karola X Gustawa na koniu..
a nas najbardziej urzekł przepiękny XVI-wieczny budynek miejskiego ratusza:
Zaraz za placem doszliśmy do kolejnego ważnego punktu przy zwiedzaniu Malmo - kościoła św. Piotra - Sankt Petri kyrka:
Tutaj całkiem fajna instalacja
:D
i miejsce z ławeczkami
Następnie, w sumie trochę przypadkiem natrafiliśmy na równie ciekawy kościół św. Pawła - ze srebrzystym wykończeniem wież, w słońcu prezentował się bardzo ładnie:
Właśnie.. w słońcu! Wszystkie prognozy, które straszyły mnie, że to będzie niestety deszczowy weekend nie sprawdziły się!
:D Początkowo niebo było mocno pochmurne, ale w ciągu dnia całkiem nieźle się rozpogodziło
:) Po drodze nieduże elementy świąteczne na drzewie
:D
Nasze kolejne kroki skierowaliśmy do parków.. pierwszy z nich był połączeniem parku i starego cmentarza
Po drodze naszą uwagę przyciągnął bardzo malutki domek
:D
Kolejny park to Kungsparken, którzy przywitał nas takim osobliwym pomnikiem na cześć.. jelonków?
:D
Następnie mały schron przed deszczem
i mapka
a także śliczny i ogromny pomarańczowy modrzew
Z daleka widać już było charakterystyczny wiatrak
I nawet nie wiemy kiedy, przechodzimy do następnego parku Slottsparken
;)
Parki są niezwykle malownicze, latem i wiosną muszą wyglądać jeszcze ładniej.
Można nawet postudiować nazwy ptaków po szwedzku
:D
I w końcu dotarliśmy do wiatraka i mogliśmy poczuć się przez chwilę jak w Holandii
;)
Znajdują się tam bardzo ładne ogrody, podzielone na różne style m.in. japoński, wiosną musi tu być bardzo ładnie.
Dalej docieramy do małej przystani i targu rybnego
Aż w końcu dochodzimy do zamku Malmohus - mieści się w nim aktualnie kilka muzeów, m.in. Muzeum Historii Malmo, Muzeum Sztuki Współczesnej, Muzeum Przyrodnicze czy Muzeum Żeglugi, którego jeden ze zbiorów można podziwiać na zewnątrz (łódź podwodna)
:) Docierając do Malmohus złapał nas lekki spadek formy, także skorzystaliśmy z małej kawiarni znajdującej się wewnątrz i posililiśmy się nieco. Ze względu ograniczeń czasowych nie zwiedzaliśmy muzeów. Malmohus: (jedyne zdjęcie, niestety słońce było tuż nad zamkiem)
Teraz skierowaliśmy kroki w bardziej nowoczesną część miasta, aby zobaczyć jeden z symboli Malmo, czyli Turning Torso
:)
Ponieważ na wybrzeżu wiało niemiłosiernie (!!!), gdyby nie kaptury chyba oderwałoby nam głowy, więc ograniczyliśmy się jedynie do podziwiania wieżowca z daleka i kilka spojrzeń na cieśninę i most Oresund łączący Szwecję i Danię. Ma 8km długości i znajduje się 70m nad wodą. Następnego dnia będziemy nim jechać
:)
(Szwedom wiatr nie przeszkadzał
:P mnie by chyba zwiało do wody
:P )
Czekam na ciąg dalszy. Tym bardziej, że mnie Kopenhaga raczej rozczarowała. Może coś przeoczyłem i po Twojej relacji będzie trzeba nadrobić zaległości.
@JarekGdynia już wertuje najlepsze zdjęcia
:D A tak ogólnie to być może będzie to zbyt subiektywne spojrzenie, zawsze za pierwszym razem dane miejsce zaskakuje i porywa najbardziej. W moim przypadku Skandynawia mnie bardzo zachwyciła być może przez to właśnie, że to był mój pierwszy raz
;) W każdym razie postaram się zachęcić do powrotu do Kopenhagi
:)
Obiecuję, że w tym tygodniu wrzucę drugą część relacji
:)O ile Malmo może i nie "porywa", choć wg mnie jest przyjemnym miastem, co do Kopenhagi nie zgodzę się, że jest bezpłciowa - dla mnie ma trochę bajkowy klimat - ale wiadomo każdy ma swoje zdanie. W każdym razie ja polecam
:)Oczywiście wszędzie jest ładniej jak jest zielono, ale no szkoda czasu na siedzenie w domu całą jesień i zimę
;)
@olajaw-tak Cie obserwuje z ukrycia, bo wiem, ze rowniez jestes "cieplolubna", wiec spiesze gratulowac wyprawy-ze sie odwazylas na inny kierunek, zamiast siedziec w domu ;) Bardzo fajna relacja i ciekawe fotki :) Z pewnoscia nie sa to rajskie plaze, ale to nie znaczy, ze miejsce mniej ciekawe czy tez nudne-po prostu inne ;) A kazdy jest inny i co innego lubi-grunt, ze Tobie sie podobalo! :) Pozdrawiam cieplo!
@olajaw-tak Cie obserwuje z ukrycia, bo wiem, ze rowniez jestes "cieplolubna", wiec spiesze gratulowac wyprawy-ze sie odwazylas na inny kierunek, zamiast siedziec w domu
;) Bardzo fajna relacja i ciekawe fotki
:) Z pewnoscia nie sa to rajskie plaze, ale to nie znaczy, ze miejsce mniej ciekawe czy tez nudne-po prostu inne
;) A kazdy jest inny i co innego lubi-grunt, ze Tobie sie podobalo!
:) Pozdrawiam cieplo!
Widzę, że dokończyłaś relację-super!
:D Jest co oglądać
:) Może muszę się w końcu zmobilizować, bo Kopenhaga mi krąży gdzieś po głowie od 2 lat, a ciągle wywiewa mnie gdzieś indziej... Ale tak jest nie tylko z tym miastem, więc może "wybieranie się jak sójka za morze" jest u mnie chorobą chroniczną
:lol:
Zapomniałam dodać kilku słów na temat samej Kopenhagi, która budzi różne uczucia
:) Oczywiście jak każde miejsce ładniej prezentuje się, gdy jest zielono (dlatego też nie lubię zwiedzać zimą i późną jesienią). Nie mówiąc już o tym, że dużo przyjemniej spaceruje się przy ładnej pogodzie - na pewno kolorowe domki w Nyhavn nie prezentują się tak ładnie w deszczu i chmurach. Jak już pisałam - nie zawiodłam się na stolicy Danii
:) Poleciłabym ją szczególnie rodzinom z dziećmi, ma dużo zaoferowania dla najmłodszych - m.in. park Tivoli, zoo, spora ilość bajkowych zamków, Mała Syrenka i H.Ch. Andersen, Lego - myślę, że dzieciaki nie będą się tam nudzić
;)
Potrzebowałam gdzieś polecieć, wyrwać się na weekend, odpocząć od wszystkiego i zrobić tak zwanego breaka. Z pomocą przyszła jedna z wielu promocji Wizza, więc zaczęłam wertować kierunki i daty. Nie chciałam tracić więcej niż 1 dnia urlopu, więc plan był na pt-ndz lub sob-pon. Wyszło to drugie, a za kierunek obraliśmy szwedzkie Malmo, a to głównie z powodu bliskości Kopenhagi, który zawsze była na mojej liście dość wysoko. Więc plan był prosty: sobota na zwiedzanie Malmo, a w niedzielę uderzamy do Kopenhagi. Co prawda, o ile Malmo można oblecieć w jeden dzień, to Kopenhaga daje dużo więcej możliwości i spokojnie można tam jechać na weekend, a nawet kilka dni ;)
W sumie to ten weekend był trochę takim moim przełamaniem się, nie lubię zbyt okresu jesienno-zimowego, zwłaszcza kiedy na dworze jest chlapa i zimno, no po prostu jestem z tych, którzy jak temperatura schodzi do max. +5 st. to: kocyk+herbatka i kot na kolanach :D Dlatego też modliłam się, żeby chociaż na nasz wyjazd nie padało ;) Chyba najgorsze co może być to zwiedzanie w deszczu, ale prognozy były mało pozytywne, jednak na miejscu.. okazało się zupełnie co innego :D
Nasza podróż wyglądała tak:
Warszawa-Gdańsk 13.11.2015 23:30 - 4:05 (Polski Bus)
Gdańsk (GDN) - Malmo (MMX) 14.11.2015 6:20-7:20 (Wizz)
Malmo (MMX) - Gdańsk (GDN) 16.11.2015 7:50-8:45 (Wizz)
Gdańsk (GDN) - Warszawa Modlin (WMI) - 16.11.2015 16:00-16:45 (Ryanair)
Bilety lotnicze kosztowały 78zł RT/os.
Jeśli chodzi o koszty dojazdu to chcieliśmy je zminimalizować - bez noclegu w Gdańsku (stąd nocny PB) i najtańszym środkiem lokomocji. Najtaniej do Gdańska wyszedł Polski Bus - 39zł/2os. i lot powrotny Ryanairem do Modlina za całe 9zł/os. :) Przy okazji spędziliśmy parę godzin w przyjemnym choć zimnym Gdańsku :)
Podróż do Gdańska zaczęliśmy bez opóźnienia i początkowo mijała spokojnie.. do czasu :P Do czasu kiedy jeden z pasażerów (mocno podpity kibic wracający z meczu w stolicy) postanowił oddać swój mocz na autokarowe schodki przy środkowym wyjściu, a następnie na tych schodkach odpocząć :P Oczywiście reakcja współpasażerów siedzących blisko schodków była natychmiastowa, a poinformowany pan kierowca zawezwał służby policji, aby spisały nieogarniętego kibica ;) Z tym oczywiście wiązał się postój i chwila opóźnienia. Samym postojem nie denerwowalibyśmy się zbyt mocno, gdyby nie fakt, że dodatkowo na ok. pół godziny stanęliśmy w korku, bo (jak dobrze wypatrzyliśmy) droga była w remoncie i przejeżdżał z naprzeciwka jakiś specjalistyczny sprzęt. Trochę się zestresowaliśmy czy na pewno zdążymy dojechać na lotnisko na czas, ale kierowca trochę depnął gazu i nawet ogromnego spóźnienia nie mieliśmy ;) Jednak, żeby się dalej nie denerwować, postanowiliśmy wziąć taksówkę na lotnisko.. tyle z naszego lowcostu wyszło :lol: no ale trudno, chociaż trochę wynegocjowaliśmy cenę..
To był nasz pierwszy lot z lotniska w Gdańsku, wrażenia całkiem miłe, lotnisko przyjemne, szybki boarding i wylot o czasie :)
Niestety pogoda była mocno kapryśna - mocno wiało i było zimno, tak więc później mogło być tylko lepiej :D Landryna już czeka :D
Lotnisko w Malmo jest bardzo charakterystyczne, zwłaszcza ze względu na swoją żółtą kanarkową barwę :) Niestety ze względu na jesienną porę, zarówno przylot jak i wylot z MMX odbywał się w ciemnościach ;)
W środku można znaleźć ciekawe elementy wystroju :D
Z lotniska do Malmo jeżdzą autobusy Flygbussarna - stanowisko, skąd odjeżdżają znajduje się przed wyjściem z lotniska, trochę w prawo. Bilety można kupić w automacie na lotnisku, cena: 200 sek/1os. RT
7 przystanków i jesteśmy na miejscu ok.8:30
Autobus był prawie pusty ze względu na wczesną porę w sobotni poranek ;) Malmo też jeszcze chyba spało jak przyjechaliśmy, bo ludzi było mało. Dojechaliśmy na dworzec Centralstation, gdzie w skrytkach zostawiliśmy bagaże (na przeciwko peronów), bo checkin w hotelu był od 15:00. A propos hotelu.. ekhm.. ;) Ja oczywiście chciałam coś znaleźć za pośrednictwem airbnb, ale mój mąż uparł się, że mam konkretnie odpocząć itd itp, i że sam coś zarezerwuje.. Tym sposobem trafiliśmy do Master Johan Hotel http://www.masterjohan.com/ znajdującego się jakieś 5minut od dworca w Malmo (podobno była promocja na bookingu..coś nie wierzę :roll: ). Tak czy inaczej, hotel jest naprawdę świetny, nasz pokój był przyjemny a śniadania przepyszne (w formie bufetu). W dodatku, gdy zgłosiliśmy, że w poniedziałek chcemy zrobić dość wczesny check-out (ok.5:30) i że na śniadanie się raczej nie załapiemy, przemiły pan w recepcji zaproponował, że coś dla nas przygotują :D Myślałam, że będzie to coś "na wynos", a tu czekało na nas przygotowane bardzo smaczne śniadanie i kawka :) Tylko musieliśmy się dość szybko uwinąć, żeby je zjeść, bo nie przewidzieliśmy tego w naszym porannym harmonogramie :P
Po zostawieniu bagaży mieliśmy zamiar zrobić sobie spacer po Malmo, ale ponieważ nasz stan funkcjonalny organizmu po nieprzespanej nocy był troszkę kiepski, podeszliśmy do dworcowego Starbucksa, aby zaczerpnąć czegoś pobudzającego. I tym sposobem wydaliśmy ok.40 zł za herbatę i gorąco czekoladę.. no cóż nikt nie mówił, że będzie tanio.
Na dworcu znajduje się kilka miejsc, gdzie można złapać coś na śniadanie i napić się kawy/herbaty - bardzo możliwe, że taniej niż my :D Poza tym są toalety i prysznice - trzeba wyjść na perony, i toalety zobaczymy po lewej stojąc przodem do peronów.
A tutaj już dworzec "centralny" w Malmo z zewnątrz..
W tym miejscu jest przystanek Flygbussarna dowożący z lotniska MMX:
I kilka zdjęć z okolicy dworca..
Lekko posileni udaliśmy się na spacer po Malmo, zaczynając od najstarszego placu w Malmo, czyli Stortorget. Na placu dumnie stoi pomnik Karola X Gustawa na koniu..
a nas najbardziej urzekł przepiękny XVI-wieczny budynek miejskiego ratusza:
Zaraz za placem doszliśmy do kolejnego ważnego punktu przy zwiedzaniu Malmo - kościoła św. Piotra - Sankt Petri kyrka:
Tutaj całkiem fajna instalacja :D
i miejsce z ławeczkami
Następnie, w sumie trochę przypadkiem natrafiliśmy na równie ciekawy kościół św. Pawła - ze srebrzystym wykończeniem wież, w słońcu prezentował się bardzo ładnie:
Właśnie.. w słońcu! Wszystkie prognozy, które straszyły mnie, że to będzie niestety deszczowy weekend nie sprawdziły się! :D Początkowo niebo było mocno pochmurne, ale w ciągu dnia całkiem nieźle się rozpogodziło :)
Po drodze nieduże elementy świąteczne na drzewie :D
Nasze kolejne kroki skierowaliśmy do parków.. pierwszy z nich był połączeniem parku i starego cmentarza
Po drodze naszą uwagę przyciągnął bardzo malutki domek :D
Kolejny park to Kungsparken, którzy przywitał nas takim osobliwym pomnikiem na cześć.. jelonków? :D
Następnie mały schron przed deszczem
i mapka
a także śliczny i ogromny pomarańczowy modrzew
Z daleka widać już było charakterystyczny wiatrak
I nawet nie wiemy kiedy, przechodzimy do następnego parku Slottsparken ;)
Parki są niezwykle malownicze, latem i wiosną muszą wyglądać jeszcze ładniej.
Można nawet postudiować nazwy ptaków po szwedzku :D
I w końcu dotarliśmy do wiatraka i mogliśmy poczuć się przez chwilę jak w Holandii ;)
Znajdują się tam bardzo ładne ogrody, podzielone na różne style m.in. japoński, wiosną musi tu być bardzo ładnie.
Dalej docieramy do małej przystani i targu rybnego
Aż w końcu dochodzimy do zamku Malmohus - mieści się w nim aktualnie kilka muzeów, m.in. Muzeum Historii Malmo, Muzeum Sztuki Współczesnej, Muzeum Przyrodnicze czy Muzeum Żeglugi, którego jeden ze zbiorów można podziwiać na zewnątrz (łódź podwodna) :) Docierając do Malmohus złapał nas lekki spadek formy, także skorzystaliśmy z małej kawiarni znajdującej się wewnątrz i posililiśmy się nieco. Ze względu ograniczeń czasowych nie zwiedzaliśmy muzeów.
Malmohus: (jedyne zdjęcie, niestety słońce było tuż nad zamkiem)
Teraz skierowaliśmy kroki w bardziej nowoczesną część miasta, aby zobaczyć jeden z symboli Malmo, czyli Turning Torso :)
Ponieważ na wybrzeżu wiało niemiłosiernie (!!!), gdyby nie kaptury chyba oderwałoby nam głowy, więc ograniczyliśmy się jedynie do podziwiania wieżowca z daleka i kilka spojrzeń na cieśninę i most Oresund łączący Szwecję i Danię. Ma 8km długości i znajduje się 70m nad wodą. Następnego dnia będziemy nim jechać :)
(Szwedom wiatr nie przeszkadzał :P mnie by chyba zwiało do wody :P )
A tu widać kawałek Danii :)